Przejdź do wyników wyszukiwania
Sortuj:
Zainstaluj wyszukiwarkę

linki sponsorowane

  • Podsłuchiwani. Niemieccy generałowie w brytyjskiej niewoli 1942-1945 w sklepie Ksiazki.atom24.pl [Replika]

    Kategoria: Nauka, praca / Historia

    rzeczy, których nie prowadziła kantyna, typu lusterka, cygarniczki, fajki, jak również książki, załatwiał wspomniany już lord Aberfeldy, wyjeżdżający raz w miesiącu do Londynu. Dzięki... Pełen opis produktu 'Podsłuchiwani. Niemieccy generałowie w brytyjskiej niewoli 1942-1945' »

    Autor: Sönke NeitzelWydawca: Wydawnictwo Replika
    Format: A5
    Ilość stron: 554
    Rok wydania: 2009
    Oprawa: miękka
    ISBN: 978-83-60383-73-5WEHRMACHT WIEDZIAŁ O ZBRODNIACH SS
    Przez wiele lat panowało przekonanie o umniejszonej, w stosunku do SS, winie Wehrmachtu za udział w zbrodniach wojennych Niemców. Niemieccy generałowie w powojennych wspomnieniach starali się odcinać od czynów popełnianych przez oddziały SS, tłumacząc, iż prowadząc „normalną” wojnę nie byli świadomi nazistowskich zbrodni ludobójczych. W listach i pamiętnikach opublikowanych po 1945 roku podkreślali apolityczny charakter pełnienia obowiązku żołnierza oraz przedstawiali własną aktywność w ruchu oporu.
    SÖnke Neitzel próbując dotrzeć do historycznej prawdy, zbadał i udostępnił zapisy podsłuchiwanych rozmów niemieckich oficerów w niewoli brytyjskiej, nagranych w latach 1942-1945 w obozie jenieckim w Trent Park , odtajnionych przez Brytyjczyków dopiero w 1996 roku. Jest to kluczowy dokument, który pozwala zrozumieć ówczesne postrzeganie i interpretację wydarzeń związanych z wojną i dyktaturą pośród niemieckiej generalicji.
    Książka ta pozwala uświadomić sobie szerokie spektrum poglądów niemieckich władz wojskowych, którzy w swobodnych rozmowach ze współwięźniami reprezentowali zarówno skrajną ideologię narodowosocjalistyczną, jak i pozostawali do niej w opozycji.FragmentŻycie w Trent Park
    Trent Park był wspaniałą posiadłością w otoczeniu łąk, pól uprawnych i starego lasu, na lekko pagórkowatym terenie Enfield, na północ od Londynu. „Wielka przestrzeń pokryta trawą, marmurowe posągi, wspaniałe okazy drzew – od cedrów po prastare dęby. Plac golfowy, duży basen pływacki, piękny staw z dzikimi kaczkami” – tak opisał ten specjalny obóz aresztant generał porucznik Erwin Menny45. Dzieje Trent Parku sięgają czasów Henryka IV. To on w 1399 roku założył ten przypominający park obszar zieleni do celów łowieckich. W 1777 sir Richard Jebb otrzymał część parku i urządził tutaj małą rezydencję, która została bardzo rozbudowana w 1893 roku. Sir Edward Sassoon, potomek zamożnych Żydów z Bagdadu, odkupił posiadłość w 1908 roku. Po jego śmierci w 1912 roku majątek przeszedł na własność jego syna, sir Philipsa Sassoona (1888-1939)46. Należał on do najlepszego towarzystwa w Londynie i nie było nikogo o znamienitym nazwisku w Wielkiej Brytanii, którego Sassoon nie gościłby w jednej ze swych posiadłości. Do gości w Trent Park należeli członkowie domu królewskiego oraz Winston Churchill. Gdy Philips Sassoon niespodzianie umarł latem 1939 roku, Trent Park przejął rząd47.
    Niemieckich więźniów lokowano na drugim piętrze zamkowej budowli. Generałowie i generałowie dywizji mieszkali w pokojach jednoosobowych, natomiast młodsi stopniem generałowie brygady oraz pułkownicy zajmowali pokoje dwuosobowe. Źródła podają, że generałowie oceniali zakwaterowanie jako „bardzo zadowalające”. „Poza łóżkiem, szafą, komodą, stołem i krzesłem każdy ma do dyspozycji wygodny fotel. Fotel ten oraz bieżąca ciepła woda sprawiły, że pobyt w niewoli jest w miarę przyjemny. Bassenge, poza pracą zawodową wielki majsterkowicz, był tak miły i skonstruował mi lampę do czytania i powiesił nad moim łóżkiem. Obrazy w każdym pokoju stanowiły przymocowane gwoździami do ścian kartki niemieckiego kalendarza artystów”48 – zanotował Erwin Menny w swoim pamiętniku.
    Ponadto do dyspozycji była świetlica, wyposażona w odbiornik radiowy, czytelnia, pokój do malowania bądź muzykowania i wspólna jadalnia. Na pierwszym piętrze znajdowało się duże pomieszczenie, gdzie można było pograć w tenisa stołowego lub w bilard. „Niestety, nie ma tutaj kortów” – napisał generał Hans Cramer w swoim sprawozdaniu z dnia 8 czerwca 1944 roku. Okna wszędzie były zakratowane. Jeńcy mogli wychodzić na dwór w obrębie dziedzińca, ogrodzonego drutem kolczastym od strony południowej, jak również na trawiastą polanę od strony zachodnio-północnej wielkości 120 x 70 metrów, również ogrodzoną płotem. Generałowie z radością spostrzegli, że brytyjscy strażnicy, patrolujący obszar między podwójnym płotem z drutu kolczastego, jako niżsi stopniem, salutują energicznie na ich widok. Pułkownik Lex zapisał w swoim pamiętniku: „Służba wartownicza zachowuje się bardzo porządnie, składają nam życzenia z okazji świąt Nowego Roku – Merry Christmas: A happy new year, sir. Dużą przyjemność sprawia nam codzienna zmiana warty rano o godzinie 9.00, przeprowadzana z angielską grzecznością i pedanterią w obecności oficera. Najczystsze wydanie militaryzmu”. Cztery razy w tygodniu, w towarzystwie angielskiego oficera, odbywał się dłuższy spacer do lasu lub przez pola i wkrótce jeńcy nazywali cały teren pieszczotliwie „Little Hyde Park”. Pułkownik Hans Reimann, wzięty do niewoli w Afryce Północnej, prowadził małe kasyno, gdzie sprzedawał cygara, papierosy, tabakę, piwo, przybory do pisania, mydło i inne potrzebne towary. Jeńcom wypłacano miesięczny żołd w funtach szterlingach, zatem mogli w skromnym zakresie dysponować własną gotówką. Bieliznę osobistą i ubrania zamawiano u londyńskiego krawca, który przyjeżdżał do obozu co 14 dni. Zakupy rzeczy, których nie prowadziła kantyna, typu lusterka, cygarniczki, fajki, jak również książki, załatwiał wspomniany już lord Aberfeldy, wyjeżdżający raz w miesiącu do Londynu. Dzięki tego rodzaju uprzejmościom zyskiwał jeszcze większe zaufanie więźniów49.Wyżywienie w Trent Park było proste, w wystarczających porcjach, chociaż dużo gorsze w porównaniu do obozów przejściowych – na tyłach frontu lub w obozie Latimer House, gdzie posiłki niezmiernie wychwalano, lecz „były w pojęciu niemieckim zbyt obfite”, jak zauważył Erwin Menny50. Życie codzienne toczyło się między pobudką o godzinie 8.0051 i trwało do 20.00 według ustalonej rutyny. Dla rozrywki i dalszego kształcenia były do dyspozycji różne gry towarzyskie oraz bardzo dobrze wyposażona biblioteka, do której sprowadzono książki z byłej ambasady niemieckiej w Londynie52. Dwóch angielskich oficerów, przez pewien czas również współwięzień kontradmirał Hennecke uczyli języka. Od czasu do czasu wyświetlano filmy53.
    Trent Park zatem oferował liczne przyjemności, których brak było generałom, gdy później – w listopadzie 1945 roku – przeniesiono ich do innych obozów54. Przeciwieństwo do szarej rzeczywistości, rozgrywającej się na polach bitew w Europie, nie mogło być większe: „Spokój, piękno, tak wygląda życie tutaj – a tam wojna, spustoszenie, śmierć”. O wojnie przypominały jedynie niemieckie naloty na Londyn w lutym i marcu 1944 roku55. Od czerwca 1944 do marca 1945 więźniowie przeżywali ostrzał Londynu pociskami V. W styczniu 1945 roku, samolot-pocisk V-1 przeleciał nad Trent Park i spadł w odległości trzech kilometrów. Pocisk V-2 detonował nawet w odległości tylko 1500 metrów od budynku głównego. „Przygnębiające były codzienne przeżycia związane z odlotem bombowców, które – co stwierdziliśmy przez ich policzenie – wracały najczęściej w lekko zmniejszonej liczbie” – zanotował Franz Lex w swoim pamiętniku. Wydarzenia te stanowiły jedyny „element zakłócający” spokojne życie w Trent Park. „Żyliśmy w całkiem nierealnym świecie” – opisywał generał dywizji Ferdinand Heim atmosferę w obozie. „Wszystko, co słyszeliśmy, docierało do naszej podświadomości niczym daleki szum wzburzonego morza, lecz nasze życie pozostawało nienaruszone. Po gongu chodziliśmy na posiłki, codziennie oglądaliśmy te same twarze, te same angielskie krajobrazy, to samo niebo, czytaliśmy, graliśmy, pisaliśmy, medytowaliśmy każdego dnia, jakby takie życie było czymś najbardziej naturalnym na świecie”56.
    Spokojny i pokojowy nastrój w posiadłości oraz fakt, że generałowie mieli dużo czasu – wszystko to sprzyjało refleksjom na temat wojny i własnych przeżyć57. Ponadto większość z nich po raz pierwszy znalazła się w towarzystwie kolegów o takim samym stopniu wojskowym i podobnych przeżyciach. W takich warunkach było prawie niemożliwością, aby milczeć na tematy, które każdego głęboko poruszały: Jak dalej potoczy się wojna? Jak wytłumaczyć klęski? Czy Niemcy ponoszą szczególną winę? Heim napisał w Trent Park: „Często potrząsaliśmy głową nad naszym narodem, który – wydawałoby się – popełnia samobójstwo. Niekiedy denerwowaliśmy się z powodu nieodpowiedzialnego przywództwa, skazującego naród z zimną krwią na zagładę, na śmierć dla szaleńczej idei heroizmu. (…) I tak niekiedy spoglądaliśmy z daleka na tę tragicznie nieuleczalną, na pozór bez wyjścia sytuację i udawaliśmy się do naszych „cel klasztornych” albo do „przyklasztornego ogrodu”: Pobożni bracia, którzy w przeszłości brali udział w wojnie. (…) Usiłowaliśmy dociec, jak do tego doszło, gdzie znajduje się przyczyna, jakie popełniono błędy, kto ponosi winę. Jedno rozumieliśmy: Dwie przegrane wojny dla jednego pokolenia równa się sądowi Bożemu58.
    Naturalnie nasuwa się pytanie, czy więźniowie w Trent Park, jak i w innych obozach byli świadomi tego, że są podsłuchiwani. Można by wątpić w wiarygodność źródeł przyjmując, że generałowie musieli podejrzewać, iż Brytyjczycy chcą wyciągnąć od nich posiadane informacje. Stosownie do powyższego można założyć, że byłoby możliwe celowe rozprzestrzenianie nieprawdziwych wiadomości. Prawdą jest, że metoda Brytyjczyków pozyskiwania tą drogą informacji była w Niemczech znana. Franz von Werra, zanim przeniesiono go w październiku 1940 roku do obozu w Kanadzie, przebywał krótko w Trent Park i po ucieczce z brytyjskiej niewoli szczegółowo opowiadał o angielskich metodach stosowanych podczas przesłuchań59. Dnia 11 czerwca 1941 roku urząd ds. zagranicznych i obronnych wydał wytyczne, w jaki sposób mają zachowywać się żołnierze Wehrmachtu w niewoli brytyjskiej. Zawierają one również ostrzeżenie przed szpiegami w niemieckich mundurach oraz ukrytymi mikrofonami. Podkreśla się, że wróg niejednokrotnie w ten sposób wszedł w posiadanie ważnych informacji60.
    Brytyjskie protokoły podsłuchów dowodzą, że większość niemieckich jeńców szybko zapomniała o ostrzeżeniach i niefrasobliwie rozmawiała ze swoimi kolegami na tematy objęte tajemnicą wojskową. W rozmowach podoficerów i szeregowców wspominano często o nazistowskim, propagandowym filmie pod tytułem Kämpfer hinter Stacheldraht (Wojownicy za drutami)”61, upominano się też nawzajem, by nie dostarczać wrogowi informacji. Ale w tym samym momencie i jednym tchem opowiadało się koledze, czego nie wyznało się oficerowi podczas przesłuchania62 – dyktując tym samym tajemnice do brytyjskiego mikrofonu. Żołnierze niemieccy nie liczyli się z tym, że mogą być podsłuchiwani. Przemawia za tym fakt, że opowiadając o zbrodniach wojennych obciążali samych siebie63. Tylko w jednym przypadku udowodniono, że jeńcy odkryli ukryty mikrofon64.
    Zachowanie oficerów nie różni się pod tym względem od zachowania innych jeńców. I tak pułkownik Kessler relacjonował, że nie udzielił informacji oficerowi śledczemu podczas przesłuchania o swoim nastawieniu do narodowego socjalizmu, a zaraz potem zwierzał się współwięźniowi – pułkownikowi Reimannowi (dokument 28). Można przytoczyć liczne przykłady tego rodzaju zachowania. Ilustrują one, że i wysokiej rangi oficerowie w Trent Park wpadali w pułapkę pieczołowicie obmyślanego systemu CSDIC (UK). Gazety i czasopisma, częściowo sfałszowane przez Brytyjczyków, zawsze wywoływały ożywioną dyskusję. Troszczono się też specjalnie o urozmaicenia w jednostajnym życiu obozowym, aby dostarczyć więźniom nowych tematów do rozmowy i zapobiec ich dyskrecji. Ponadto oficerowie służby wywiadowczej w Trent Park organizowali dla więźniów długie wycieczki. Stosując tę metodę udało się wpłynąć na rozmowność generała Crüwella. Początkowo jego stan określić można było jako „singularily uncommuncative”, niemniej po powrocie z jednej z wycieczek zaczął mówić o swoich wrażeniach, potem na tematy ogólne, a na koniec o problemach militarnych65. Z biegiem czasu stał się „one of our best interrogators”. Szczególnie ciekawe i bogate w tematy były jego konwersacje z dowódcą U-353, Wolfgangiem Römerem, którego łódź zatopiono 16 października 1942 roku na Atlantyku. Zaciekawiony wypytywał Römera i w ten sposób przyczynił się do dostarczenia Brytyjczykom cennych szczegółowych informacji o taktyce stosowanej przez niemieckie U-Booty66. Gdy w czerwcu 1944 roku generał Thoma został niemieckim kierownikiem obozu, wypytywał zawsze nowo przybyłych o ich przeżycia. Lepiej nie zrobiłby tego żaden szpicel.
    Generał pułkownik Hans-Jürgen von Arnim usiłował nadaremnie wprowadzić w Trent Park większą dyscyplinę w prowadzonych rozmowach. W dniu 9 lipca 1943 roku zażądał – jako najstarszy w obozie – zachowania większej ostrożności (dokument 12). Ostatecznie w Trent Park, w byłym obozie przesłuchań, należy liczyć się z ukrytymi mikrofonami. Już z tego powodu nie wolno prowadzić żadnych rozmów, które mogą być wykorzystane przez wroga w wojnie propagandowej. Ponownie przemawiał do więźniów 15 sierpnia. Arnim rzucił podejrzenie na lorda Aberfeldy, że ze swojego okna podsłuchuje rozmowy jeńców. Ponadto uważał, że ordynansi współpracują z Brytyjczykami (jedno i drugie przypuszczenie było błędne). Dlatego podczas rozmów jest nakazana szczególna ostrożność67. Apel Arnima nie przyniósł pożądanego skutku. Więźniowie nie pozwolili zamknąć sobie ust i nadal z ożywieniem omawiali polityczne i militarne wydarzenia. Generał porucznik Georg Neuffer uważał, że „ta historia z podsłuchiwaniem” jest głupim gadaniem68. Podpułkownik Köhncke był zdania, iż więźniowie mają prawo do „rozmowy na tematy polityczne. (…) Człowiek jest rad, że jest w towarzystwie równych stopniem, doświadczonych ludzi, reprezentujących różne opinie. To jest coś całkiem innego niż konwersacja z młodym porucznikiem”69. Thoma na koniec wyraził pogląd: „Oni mają tak dobrą służbę wywiadowczą, że wcale takich jak my »rozgoryczonych gnojków« nie potrzebują”70.
    Następna przekonująca wskazówka, że niemieccy jeńcy nie wiedzieli o podsłuchach, zawarta jest w pamiętnikach generała Crüwella. W czasie pobytu w obozie świadomie zrezygnował z robienia notatek na tematy polityczne i militarne, aby nie dostarczać Brytyjczykom żadnych informacji. Natomiast w rozmowach z kolegami porzucał tę formę ostrożności, wypowiadał się szczegółowo o położeniu wojennym wiosną 1944 roku i tym samym dostarczył MI19 dokładną strategiczną analizę sytuacji. Gdyby przypuszczał, że w Trent Park są zamontowane ukryte mikrofony, z pewnością wykazałby w swoich rozmowach podobną powściągliwość, jak przy pisaniu pamiętnika71.
    Przy lekturze setek protokołów nie odnosi się wrażenia, iż generałowie starali się zachować w rozmowach umiar, nawet Arnim. Ci, którzy otwarcie chcieli wymienić opinie, robili to również szczerze w Trent Park.
    Głównego tematu udokumentowanych rozmów nie stanowiły szczegóły dotyczące operacji militarnych, jak to było w przypadku niższych rangą oficerów marynarki, lotnictwa i armii lądowej. Generałowie wymieniali swoje opinie – pomijając wyjątki – na tematy ogólne. Rozmowa toczyła się na wyższym poziomie niż wśród szeregowców i podoficerów, co wynikało z wykształcenia i wieku generałów, jak również zajmowanych przez nich pozycji w wojsku. Okoliczności te sprawiły, że protokoły podsłuchów CSDIC (UK) są dla historyków niezmiernie interesujące. Ponadto szczegółowe informacje wojskowe dawały nie sfałszowany obraz poglądów wyższych oficerów armii niemieckiej uczestniczących w drugiej wojnie światowej.
    W jakim stopniu Trent Park spełnił założony cel, ile konkretnych informacji i jakie korzyści militarne osiągnęli Brytyjczycy dzięki akcjom podsłuchiwania jeńców, można udowodnić jedynie w kilku przypadkach. Wspomniano już o informacjach uzyskanych w czasie rozmowy generała Crüwella z porucznikiem Römerem na temat taktyki niemieckich U-Bootów. Ponadto pod koniec marca 1943 roku War Office uzyskało pewność o stanie rozwoju rakiet V-2 dzięki rozmowie generała Wilhelma von Thomy z generałem Ludwigem Crüwellem72. Poza tym jedynie wojskowi, którzy dostali się do niewoli w twierdzach nad kanałem La Manche, mówili z detalami na temat taktyki wojskowej. Przy okazji alianci mogli dowiedzieć się, że na przykład w Cherbourgu nie podłożono min z opóźnionym zapłonem73. Summa summarum należałoby raczej określić bezpośrednią militarną wartość akcji podsłuchiwania jako ograniczoną. Większy sukces w tym zakresie odniesiono podczas podsłuchiwania niższych stopniem oficerów Luftwaffe i Kriegsmarine, gdyż ujawnili liczne tajne informacje na temat nowej broni, taktyki walki, urządzeń radiowych i pomiarowych, które okazały się bardzo przydatne dla oddziałów alianckich na froncie74. Pośrednia korzyść była ogromna, gdyż umożliwiła Brytyjczykom spojrzenie na poufne sprawy Wehrmachtu. Wnikliwie zapoznano się z organizacją, strukturą oraz z poszczególnymi osobami. Nadto generałowie dostarczyli materiały do analizy ich sposobu myślenia i w konsekwencji w całości poznano postrzeganie przez Niemców sytuacji pod względem strategicznym.
    Ksiazki.atom24.pl http://www.ksiazki.atom24.pl/
    Ranking sklepy24.pl : 0

    Znajdź w Kangoo.pl Podsłuchiwani. Niemieccy generałowie w brytyjskiej niewoli 1942-1945



Ksiazki.atom24.pl

Książki edukacyjne i beletrystyczne.
Sklepy24.pl - przewodnik kupujących online Sklep wpisany: 24.09.2005
mac edukacja, wsip, studio astropsychologii, astrum, kos, korepetytor, replika, nowik, compass, felberg
Produkty w ofercie: 3881
Promocje: b/d
Wysyłka do 3 dni: b/d
Opinie pozytywne: 0
Opinie neutralne: 0
Opinie negatywne: 0