Kategoria: Filmy > kino niezależneWysyłka: do 7 dni
opowiedzieć. Trzeba go obejrzeć. Zobaczyć staruszka poruszającego
się za pomocą balkonika, który ciągnie za sobą skrępowanego smyczą
psa. Zobaczyć, jak nikogo wokół to nie dziwi.
Smutne?...
Pełen opis produktu 'Do ciebie, człowieku' »
Film uznany za jeden z 10 najważniejszych filmów Festiwalu Era
Nowe Horyzonty, w tegorocznym, jubileuszowym plebiscycie.
"Nazwijcie Do ciebie, człowieku jak chcecie: tragedią komiczną lub
komedią tragiczną. Albo po prostu tragikomedią. To jak w życiu. Nie
ma różnicy" - te słowa Roya Anderssona doskonale oddają ducha
przejmującego filmu o naszej człowieczej kondycji.
Szczęście i rozpacz. Miłość i nienawiść. Radość i smutek.
Normalność i szaleństwo. Zdrowie i choroba. Śmiech i łzy. To
nieprzypadkowo zgromadzone antonimy. To nazwy stanów, z których
składa się nasze życie. Choćby było nudne, banalne i do bólu
zwyczajne, te skrajne emocje nas nie ominą. Dopadną każdego.
Szare, ponure szwedzkie miasto to scena, po której porusza się
kilkunastu oryginałów. Na prezentację swoich surrealnych, często
paranoicznych spojrzeń na rzeczywistość mają kilka ujęć.
Sfrustrowany mężczyzna, który w czasie seksu opowiada, jak spłukał
się z pieniędzy zarobionych podczas muzykowania na pogrzebach. Jego
partnerka w strażackim hełmie, która nie zważając na te wynurzenia,
dąży do orgazmu. Samotna dziewczyna w brudnym, lodowatym barze
opowiadająca wprost do kamery swój dziwny sen. Absurd, groteska,
pastisz - wszystko to powoduje, że znajdujemy się wewnątrz
chaotycznego, obłąkanego świata zagubionych ludzi. Niepokojący
nastrój, jak z popularnego nad Bałtykiem dowcipu: "dwóch Szwedów
siedzi w milczeniu przy wódce. Po kilkudziesięciu minutach jeden
pyta drugiego: Lepiej pić czy kochać się? - Kochać się - odpowiada
po długim zastanowieniu drugi. - Przynajmniej spotyka się ludzi".
Czarny humor? Ależ tak. Szwedzi są z tego znani. Znany jest i
Andersson.
Film "Do ciebie, człowieku" Roya Anderssona opowiada o
fascynujących i nieprzewidywalnych, acz często chorobliwych
odsłonach ludzkiej egzystencji. Złożony z kilkudziesięciu, pozornie
niepowiązanych ze sobą scen, których nastrój oscyluje między
komedią a dramatem, obraz szwedzkiego reżysera uderza w widza z
niewiarygodną siłą. Przywodzi na myśl najsłynniejsze dokonanie
Szweda, uhonorowany nagrodą specjalną jury w Cannes film Pieśni z
drugiego piętra z 2000 roku. Podobnie jak tam, w "Do ciebie,
człowieku" Andersson odrzuca klasyczną narrację, realistyczne
zasady budowania fabuły. Wszystko po to, by w barwnej mozaice
groteskowych, abstrakcyjnych i niestroniących od surrealizmu scen
opowiedzieć jak najwięcej o pojedynczym człowieku i jego losie.
Jednak nie zatrzymuje się na jednym konkretnym bohaterze. Przez
ekran przewijają się dziesiątki postaci. Ale to właśnie z tego
pozornego nadmiaru, nagromadzenia wyjawia się obraz CZŁOWIEKA.
Andersson przygląda mu się z uwagą - jego marzeniom, pragnieniom,
obsesjom, radości, rozpaczy, szaleństwu. Równie mocno interesuje
reżysera, jak człowiek wychodzi poza siebie i swój świat: czy radzi
sobie w kontaktach z innymi ludźmi, jak zmienia bieg ich losów, co
dla nich znaczy, jakie uczucia wzbudza. I jak kształtuje świat, w
którym wszyscy żyjemy stłoczeni obok siebie. W filmie Anderssona
widać fascynację codziennością, ale też stanami pośrednimi i
szczególnymi momentami zarezerwowanymi dla wyjątkowo dobrych lub
dramatycznych zdarzeń. "Do ciebie, człowieku" to surrealistyczna
wizja naszej współczesności, świata, który dąży w kierunku paranoi
i obłędu. Jest w obrazie Szweda miejsce na wszystkie uczucia,
wszystkie stany jakich doświadczamy. I odwaga w mówieniu, że
wszystko się rozsypuje, rozkleja, partaczy na naszych oczach. To
gorzki film. Niełatwy. I zachwycający.
Filmu "Do ciebie, człowieku" nie da się streścić ani opowiedzieć.
Trzeba go obejrzeć. Zobaczyć staruszka poruszającego się za pomocą
balkonika, który ciągnie za sobą skrępowanego smyczą psa. Zobaczyć,
jak nikogo wokół to nie dziwi. Smutne? Tak. Komiczne? Bardzo.
Takich scen jest wiele. Bo "Do ciebie, człowieku" jest
specyficznym, brawurowo pomyślanym rejestrem przeróżnych stron
ludzkiej egzystencji, ilustracją starego skandynawskiego
przysłowia: "Człowiek jest radością dla drugiego człowieka, ale też
może być źródłem bólu". Burząc przyzwyczajenia widza, odchodząc od
chronologii i spoglądania na rzeczywistość jako ciąg przyczyn
prowadzących do określonych skutków Andersson uzyskał przejmujący
efekt - wrażenie, że oglądamy własne życie, nad którym ktoś z uwagą
się pochylił.
Niemal wszystkie sceny zostały nakręcone w studiu. Niemal do
wszystkich były budowane gigantyczne plany. Nad wszystkim czuwał
Andersson, osobiście nadzorował wszystkie etapy produkcji. Kręcił
bez scenariusza, twierdząc, że zarysy wszystkich scen były w jego
głowie od dawna.
Amazonka.pl http://www.amazonka.pl/